7 powodów, dla których warto zabrać telefon do spożywczaka

Szymon Skulimowski

Telefon w sklepie spożywczym przydaje się zazwyczaj w jednym celu – aby zadzwonić do swojej lepiej poinformowanej w domowych zapasach połówki po dokładne instrukcje. To oczywiście jego podstawowa funkcja, ale nie jedyna.

Sprawdź inne powody, dla których warto zabrać telefon na zakupy.

1. Lista zakupów

Lista to ta rzecz, bez której nawet nie wychodzę na zakupy. Nie i koniec.

Nauczony doświadczeniem wiem, że dzięki niej w koszyku znajdą się tylko te ważne i naprawdę potrzebne produkty, nie będę podatny na różnego rodzaju „promocje” a cała operacja potrwa tylko tyle, ile to konieczne.

Zwykła kartka z małego notesu wraz z wypunktowanymi rzeczami naprawdę daje radę. Jeśli miałabyś jednak ochotę przejść na wyższy poziom listowego wtajemniczenia to powinnaś wziąć do ręki telefon i czym prędzej zainstalować Listonic. Dzięki temu będziesz mogła:

automatycznie sortować produkty według działów

Kojarzysz ten moment kiedy przechodzisz do kolejnej pozycji na liście i okazuje się, że produkt znajduje się w dziale, w którym już byłaś? Na dodatek, jest on po drugiej stronie hipermarketu a Twoje stopy błagają o odpoczynek?

Produkty, które wpiszesz w Listonic możesz posortować alfabetycznie, według własnego uznania lub kategoriami. Ta ostatnia opcja to prawdziwa bomba i osobiście moja ulubiona opcja całej aplikacji!

współdzielić listę z innymi osobami

U nas w domu role są jasne – żona stoi na straży kuchennej spiżarni a ja zajmuję się uzupełnianiem zapasów. Niewątpliwie ma to swoje zalety, ale jedną z wad jest to, że każda lista, z którą udaję się do sklepu musi wcześniej przejść przez ręce małżonki.

Dzięki aplikacji możesz zdalnie ustalić wspólną listę a więc także ograniczyć nieporozumienia i skrócić czas potrzebny za zakupy (listę możesz stworzyć i udostępnić osobie, która w międzyczasie przemieści się z domu do sklepu).

łatwo i przyjemnie skreślać zakupione produkty

Spacerując po sklepie z kartką masz 2 sposoby na skreślanie wrzuconych już do koszyka rzeczy – albo będziesz robiła to „w pamięci” albo posługiwała się długopisem. Niestety, żadna z tych opcji nie jest zbyt komfortowa.

Jak się pewnie domyślasz w Listonic wystarczy kliknąć. Aby zachować czytelność produkt jest dodatkowo oznaczany innym kolorem i przenoszony na koniec. Pomyłka? Wystarczy ponownie kliknąć i produkt znów ląduje na liście.

kontrolować ogólny koszt zakupów

Jeśli lubisz trzymać rękę na pulsie lub po prostu masz ograniczony budżet to z pewnością spodoba Ci się funkcja zliczania kosztu całego koszyka. Wystarczy wpisywać kwoty poszczególnych produktów a program sam wszystko przeliczy. Koniec z zagmatwanymi obliczeniami w pamięci.

wpisywać tyle rzeczy na ile masz ochotę

Z niewiadomych przyczyn listy na zakupy mają tendencję do tycia. Siadasz do kartki z zamiarem wpisania 10 pozycji a pod koniec okazuje się, że jest ich 3 razy więcej. Kartka robi się nagle za mała, pojawia się drobny druczek, pozycje lądują przekręcone o 90 stopni a pod koniec i tak dochodzi kolejna kartka.

Aplikacja zapisuje dane w pamięci telefonu a tę już naprawdę ciężko zapełnić. Nawet jeśli robisz mega-duże zakupy raz na miesiąc.

listonic-lista-zakupow
listonic-dodawanie-produktu

Wyżej wymienione funkcje to nie jedyne jakie posiada Listonic. Być może zainteresują Cię też inne – głosowe dyktowanie pozycji czy przeglądanie gazetek z promocjami. Ja wspomniałem tylko o tych, które są dla mnie najbardziej istotne.

2. Analiza składu

Teraz pora na prawdziwy skarb dla osób, które wyznają zasadę „jesteś tym co jesz” i starają się unikać niezdrowej żywności. Jeśli czytałaś jeden z wcześniejszych wpisów to z pewnością wiesz, że warto czytać etykiety produktów spożywczych.

Osoby początkujące natrafiają jednak na 2 przeszkody:

Z pomocą przychodzą Zdrowe Zakupy. Wystarczy, że zeskanujesz kod kreskowy a aplikacja podpowie, które ze składników są neutralne, podejrzane czy szkodliwe. Baza produktów tworzona jest społecznościowo więc w przypadku znalezienia błędu lub nierozpoznanego produktu, można wysłać własne zgłoszenie.

zdrowe-zakupy-analiza-rogalika-7-days
zdrowe-zakupy-propionian-wapnia

Warto wspomnieć o zakładce „pokaż dodatkowe składniki”. Za jej pomocą będziesz mogła wybrać te składniki, na które program standardowo nie reaguje, a które szczególnie Cię interesują – gluten, mleko, soja, GMO, MOM itp.

3. Informacje o nieznanych składnikach

Jak wspomniałem wcześniej – baza Zdrowych Zakupów tworzona jest społecznościowo czyli przez jej użytkowników. To normalne, że czasem natrafisz na produkty, których w ogóle nie ma w bazie lub na takie, których skład jest niekompletny.

Warto wtedy sięgnąć po Wiesz Co Jesz, która jest prawdziwą encyklopedią wszelkich składników – aromatów, barwników, emulatorów, gazów, konserwantów, przeciwutleniaczy, regulatorów kwasowości, substancji słodzących, wzmacniaczy zapachu i tych zupełnie zwykłych jak cynamon czy cebula.

Przykładowo – wśród listy składników herbatki dla dzieci znajdujemy maltodekstrynę, ale że nigdy wcześniej się z nią nie spotkaliśmy to nie mamy pojęcia jakie ma ona właściwości i czy jest odpowiednia dla naszej pociechy. Uruchamiamy aplikację i faktycznie, już wiemy:

„Maltodekstryna – cukier prosty powstający w wyniku reakcji enzymatycznych skrobi. Zapobiega krystalizacji sacharozy (cukru białego) w przetworach wysokosłodzonych. Dodawana do produktów cukierniczych, lodów, kremów, deserów, odżywek dla dzieci, suplementów diety. Substancja uznawana za bezpieczną dla zdrowia”.

wiesz-co-jesz-lista-substancji-slodzacych
wiesz-co-jesz-maltodekstryna

Aplikacja posiada także 2 dodatkowe zakładki:

etykieta

Opcja skanowania składników na podstawie zdjęcia etykiety, z której nigdy nie udało mi się poprawnie skorzystać. Na szczęście listę można wpisać ręcznie lub po prostu podyktować – wtedy program podpowie, które produkty są w porządku a które niekoniecznie wraz z uwzględnieniem wybranej diety, o których piszę poniżej.

diety

W tej zakładce możemy wybrać jedną z opcji, których zadaniem jest specjalne oznaczanie składników pod kątem konkretnej diety – czy jest on wskazany czy może lepiej go unikać. Znajdziemy tu diety standardowe jak „bogata w błonnik”, „dieta białkowa”, „dieta dla kobiet karmiących” jak i te bardziej wymyślne – „antyrakowa”, „dieta muzułmańska”, „zapobiegająca hemoroidom” czy „stymulująca mózg”.

Dostęp do diet jest już płatny, ale bez szaleństw – są to kwoty od 3 do 5 zł.

4. Informacje o producencie

Kolejna aplikacja – Pola – to również skaner kodów kreskowych. Tym razem jednak informacje, jakie w ten sposób uzyskamy, odnosić się będą do producenta:

pola-primavika
pola-cereal-partners-poland

Krótko mówiąc – aplikacja sprawdza czy dany produkt faktycznie jest polski czy tylko za taki się podaje. Jest więc to idealna pozycja dla osób, które lubią wspierać rodzime biznesy. Z pewnością będziesz zdumiona ile marek, które w powszechnej opinii uchodzą za polskie już dawno zostały wykupione przez zagraniczne koncerny, przykładowo:

Niestety, te przykłady to tylko przysłowiowy wierzchołek góry lodowej.

5. Lżejszy portfel

Każda większa sieć sklepów spożywczych, stacje paliw, sklepy odzieżowe, meblarskie, te ze zdrową żywnością i te z fast foodem, hotele, linie lotnicze, galerie handlowe, apteki i naprawdę wiele, wiele innych – wszystkie oferują własne programy lojalnościowe.

Nie będę rozwodził się nad tym, ile jest w tym sensu, bo uczestnictwo w programie to sprawa prywatna. To, nad czym chciałbym się skupić, to karty. Fizyczne identyfikatory, które każdy uczestnik musi pokazać przy kasie.

Zakładając, że korzystasz z kart to czy nie zdarzyła Ci się nigdy sytuacja, że zrobiłaś spore zakupy, ale kartę zostawiłaś w innej torebce? Lub odwrotnie – dosięga Cię frustracja, że musisz za każdym razem dźwigać ze sobą tyle plastiku?

Dzięki aplikacji Stocard możesz wszystkie karty trzymać w pamięci telefonu. Wystarczy zeskanować lub wpisać ręcznie kod i pokazać wyświetloną kartę w sklepie. Rozwiązuje to także problem ze wspólnym zbieraniem „punktów” – współmałżonek może zainstalować aplikację również u siebie a zwykłą kartę można przekazać rodzicom.

stocard-lista-kart
stocard-prezentacja-karty

Mi się nigdy nie zdarzyło, ale słyszałem, że w niektórych sklepach są problemy z odczytaniem karty z wyświetlacza telefonu. Warto więc wcześniej przeprowadzić próbę – zabrać ze sobą i telefon i zwykłą kartę i dopiero po upewnieniu się, że można swobodnie korzystać tylko tej z telefonu, plastikową włożyć do szuflady.

6. Dostęp do aktualnych promocji

Nie wiem jak to wygląda u Ciebie, ale moja skrzynka na zwykłą pocztę jest dosłownie bombardowana różnego rodzaju reklamami. W większości przypadków są to gazetki promocyjne z lokalnych marketów. Nigdy nie wyrażałem na to zgody, nigdy nie podawałem im swoich danych a mimo to, dzień po dniu otrzymuję stosy kolorowej makulatury.

Ot, uroki życia w mieście.

Taka forma reklamy, w której to reklamodawca zgłasza się bezpośrednio działa na mnie jak płachta na byka:

Trzymam się prostej zasady, że jeśli naprawdę będę czegoś potrzebował to sam poszukam niezbędnych informacji. Nie inaczej jest ze wspomnianymi gazetkami promocyjnymi. I dlatego mam w telefonie zainstalowaną Moją Gazetkę.

W aplikacji możesz nie tylko obejrzeć te same gazetki, które udostępniane są w formie papierowej, ale także zaznaczyć na później konkretne strony. Dzięki temu podczas zakupów będziesz miała szybki dostęp do interesujących Cię promocji.

moja-gazetka-biedronka
moja-gazetka-wybor-ulubionych-sklepow

Z pewnością nie raz wybierałaś się do sklepu, ale w trakcie zakupów zapominałaś o promocjach, które Cię tu zwabiły, myliłaś produkty lub szczegóły dotyczące cen czy dodatkowych warunków (np. kup 2 a 3 otrzymasz gratis). Teraz wszystkie te informacje będziesz miała na wyciągnięcie ręki (z telefonem).

7. Porównywanie cen z innych sklepów

Muszę przyznać, że porównywarki cen nigdy nie kojarzyły mi się z zakupami spożywczymi. Elektronika, sprzęt AGD – jak najbardziej, ale jedzenie? Okazuje się jednak, że to wcale nie taki głupi pomysł.

Ostatnio spotkała mnie niemiła niespodzianka. Tuż obok lokalnego eko-targu znajduje się sklep ze zdrową żywnością. Buszując po półkach zauważyłem produkt, który zazwyczaj kupowaliśmy przez internet – „Hummus naturalny” od Primaviky. Pomyślałem – czemu nie? Włożyłem go do koszyka i zadowolony udałem się do kasy.

Zawsze wiedziałem, że produkty z kategorii „pro-zdrowotnej” mają tendencję do posiadania zawyżonych cen, ale to co zobaczyłem w domu zwaliło mnie z nóg. Po sprawdzeniu cen w internecie okazało się, że produkt powinien kosztować ok 5 zł a ja zapłaciłem… 7,50 zł!

Jakby nie patrzeć – przepłaciłem i to aż o 50%! A trzeba tu dodać, że to Lublin a nie centrum Warszawy czy stacja paliw. Od tamtej pory korzystam ze Skanera kodów.

skaner-kodow-daktyle-bio-planet-cena
skaner-kodow-daktyle-bio-planet-opinie

Aplikacja to dzieło speców z Ceneo i działa identycznie jak aplikacja Ceneo – zakupy i promocje z tą różnicą, że nie posiada innych funkcji, które są dla mnie zupełnie niepotrzebne a tylko spowalniają działanie i niepotrzebnie zwiększają pobór danych komórkowych.

Zasada działania jest prosta – skanujesz kod i po sekundzie otrzymujesz listę propozycji ze sklepów internetowych. Dzięki temu szybko możesz się przekonać, ile faktycznie powinien kosztować dany produkt lub czy rzekoma „promocja” naprawdę jest korzystna. Jak przystało na produkt od Ceneo mamy również możliwość podejrzenia opinii o danym produkcie.

Twoje ulubione aplikacje zakupowe

Uff.. jeśli udało Ci się dobrnąć do końca to gratulacje! To już wszystkie aplikacje, które dla Ciebie przygotowałem. Jeśli nigdy z nich nie korzystałaś to zachęcam do wypróbowania. To nic nie kosztuje a może akurat znajdziesz wśród nich prawdziwą perełkę?

Jestem bardzo ciekaw Twoich opinii o wspomnianych aplikacjach. A może masz własne propozycje? Czekam na Twój komentarz!

Podobał Ci się ten wpis?

Zapisz się na specjalną listę i otrzymuj powiadomienia gdy na blogu pojawi się coś nowego:

Komentarze (8)

  1. Dziękuję, zainstalowałam listę zakupów, już stworzyłam dwie, świetnie, że ma głosową opcję 🙂 Pozdrawiam!

    1. Super! Cieszę się, że lista się przydała. Zachęcam jednocześnie do przetestowania pozostałych aplikacji. No i przede wszystkim – do podania własnych, sprawdzonych propozycji! ?

  2. layna9

    Z aplikacji – Listonic korzystam od jakiegoś czasu i sobie chwalę. Dzięki za podanie pozostałych- Wiesz co jesz od razu ściągnęłam. Zawsze czytam etykiety na produktach, a nie zawsze wiem czy dany składnik jest dobry czy nie. Świetny artykuł 🙂 Pozdrawiam

    1. Racja! Karagen, indygotyna, bentonit, azorubina, lizozyzm, monostearynian sorbitolu, mannitol, natamacyna, delta-tokoferol, izomaltoza, dimetylopolisiloksan, fosfatydy amonu, natamycyna itd. – tego przecież nie da się zapamiętać 😀

  3. Myiba

    Super wpis. Dziękuję!

    1. Ja również dziękuję za pozytywny komentarz! Gdybyś miał ochotę na rozszerzenie listy o własne propozycje to zapraszam. Dzięki temu wpis będzie jeszcze bardziej użyteczny.

  4. Dwein

    Ja mogę polecić od siebie apkę Polskie Marki. Połączenie informacji o kapitale i produkcji oraz listy zakupowej!

    1. Dzięki za sugestię!

      Testowałem aplikację. Niestety ma jedną, ale z mojego punktu widzenia bardzo istotną, wadę – brak skanera produktów. Przepraszam, ale autentycznie szybciej i wygodniej jest mi zeskanować kod kreskowy niż męczyć się z wpisywaniem nazwy. I dlatego wybrałem ich głównego konkurenta – wspomnianą w ww. wpisie Polę.

      Trzymam jednak kciuki za Polskie Marki i po cichu liczę, że w końcu dodadzą własny skaner.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *