Cel: 100 produktów, po które nie będę już musiała chodzić do sklepu. Szaleństwo?

Ania Skulimowska

Kuchenne szafki, lodówka, piwnica – po prostu miejsca do przechowywania żywności. W środku półki pełne słoików, pudełek, paczek i różnych produktów z kolorowymi etykietami. Mniej lub bardziej przetworzonych, ale w znacznej większości pochodzących ze sklepu.

Ile z tych produktów mogłabyś przygotować sama?

5? 10? Wszystkie?

Ja wybrałam z nich 100 i oto jak (i dlaczego) zamierzam zrobić je od podstaw.

Projekt #100domowych

Postanowiłam nadać blogowi jakiś cel, do którego będę dążyć. Coś, co nowym czytelnikom podpowie gdzie trafili i czego mogą się spodziewać. A mnie osobiście zmotywuje do regularnego pisania i wspinania się po kolejnych szczeblach zdrowego trybu życia.

Tak właśnie powstał pomysł na projekt #100domowych.

Na czym polega projekt?

W ramach projektu będę testowała domowe wersje tych produktów, które zazwyczaj kupujemy w sklepie. Znasz je doskonale – codziennie wkładasz je do koszyka na zakupy. A gdy słyszysz o tym, że ktoś robi je w domu myślisz – co to za fanaberie?

Zresztą, przyznaj sama – kiedy ostatni raz robiłaś mąkę, jogurt czy makaron?

Plan działania

Jakie czynności będę musiała podjąć aby przetestować produkt?

  1. wybranie produktu
    • każdy ma jakieś ograniczenia, które dotyczą czasu, umiejętności czy dostępnych zasobów; ja przykładowo nie mogę pozwolić sobie na hodowlę krowy więc sama mleka nie wytworzę (tu najlepiej znaleźć i zaprzyjaźnić się z lokalnym rolnikiem – ja kupuję je na pobliskim targu ze zdrową żywnością)
    • nie ma chyba produktu, którego nie można dzisiaj kupić – zakwas buraczany, kiełki… teoretycznie więc mogłabym wziąć każdy produkt, w praktyce jednak będę starała się wybierać te podstawowe, które są w naszych kuchniach od lat (np. masłochleb, ser) lub po prostu są popularne (np. masło orzechowe)
  2. zebranie informacji o sposobie wytwarzania produktu
  3. kilkukrotne przetestowanie różnych wariacji przepisu i wybranie tej, która mi najbardziej odpowiada
  4. porównanie domowego wyrobu ze sklepowym odpowiednikiem
    • smak, konsystencja, kolor, zapach
    • okres i warunki przechowywania
    • pochodzenie
    • cena i dostępność
    • zestawienie zalet/wad obu wersji produktu
    • czy domowy wyrób jest opłacalny (i w jakim kontekście)?
  5. przygotowanie szczegółowego wpisu zawierającego powyższe informacje

Podsumowania

Raz w miesiącu będę publikowała podsumowanie projektu:

Rodzaje produktów

A, zapomniałam dodać – na liście, oprócz żywności, znajdą się także środki czystości. Marzyłaś kiedyś o własnym mydle czy proszku do prania? Wbrew pozorom zrobienie ich w domu nie jest takie trudne i prawdę mówiąc już nie mogę się doczekać, by Ci o tym opowiedzieć.

Wiesz już co będę robić, pozostaje pytanie – po co?

Cele projektu czyli po co to wszystko?

Projekt ma na celu przede wszystkim:

Dla mnie to wystarczające powody żeby spróbować. A dla Ciebie?

Z jakiego miejsca zaczynam?

Poniżej kilka istotnych informacji o mnie, które pozwolą Ci lepiej zorientować się w którym miejscu swojej eko-podróży aktualnie się znajduję.

Kilka słów o mnie:

I o moich doświadczeniach ze zdrowym trybem życia:

Mało? Dużo? Zależy od punktu widzenia.

Z pewnością część z tych rzeczy pokrywa się z Twoją aktywnością. Niektóre są dla Ciebie nowością (jeśli chciałbyś żebym coś o nich napisała – daj znać w komentarzu) a w innych prześcigasz mnie o lata świetlne.

To dobrze! Nikt nie jest taki sam, mamy przecież różne wartości, priorytety, styl życia.

Skoro już wiesz kim jestem i znasz moje doświadczenie pora na mięsko, czyli to, co zaplanowałam na pierwszy miesiąc.

Plany na najbliższy miesiąc

W ciągu najbliższego miesiąca mam zamiar:

Jak widzisz lista nie jest jakoś specjalnie długa. To pierwszy miesiąc projektu a ja jestem cichą fanką robienia postępów małymi krokami. Miałam ostatnio dłuższą przerwę i teraz muszę poświęcić trochę czasu na ponowne wsiąknięcie w blogowanie.

Uda się czy nie, emocje sięgają zenitu!

Z jednej strony jestem podekscytowana, bo będę robiła naprawdę fajne rzeczy; z drugiej trochę się boję. Niniejszym złożyłam publiczne oświadczenie i nie ma już odwrotu.

Jeśli jesteś ciekawa jak mi poszło – zapisz się na newsletter lub po prostu zajrzyj na bloga za miesiąc. Gdybyś miała ochotę na częstsze aktualizacje to zapraszam na mój profil na Facebooku lub na Wykopie, tam będą pojawiały się bieżące relacje z frontu.

Do zobaczenia za miesiąc!

Podobał Ci się ten wpis?

Zapisz się na specjalną listę i otrzymuj powiadomienia gdy na blogu pojawi się coś nowego:

Komentarze (1)

  1. Świetny projekt. Czekam na kolejne wpisy.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *